czwartek, 29 marca 2018

415.

Pisanki skradły słońcu kilka złotych promieni,
teraz ich jasny blask niech Wasz dom rozpromieni.
Niech nadchodzące święta wielkanocne
przyniosą pogodę ducha,
wiele szczęścia i radości.


 

piątek, 29 grudnia 2017

413. Wspieramy Kacpra!


Kacper- leszczynianin,  urodzony 11 listopada w Święto Niepodległości. Wojownik- aby się o tym przekonać musiał poczekać 28 lat.

Nic nie wskazywało na to, że będzie musiał stoczyć walkę na onkologicznym ringu. Walkę o życie!


Kacper mówi:
"Przyjaciele, szkoła, potem studia  na Politechnice Poznańskiej, mecze żużlowe i kibicowanie mojej ukochanej Unii Leszno… Żyłem jak tysiące moich rówieśników. Poznałem żonę, potem urodziła się nasza córka – dziś ma 6 lat.
Moja „przygoda” z rakiem zaczęła się 2 lata temu, choć chyba wtedy nie dopuściłem do swojej świadomości tego, jak podstępny przeciwnik rzucił mi rękawicę.
Jesienią 2015 r. poszedłem do lekarza, bo znaczny spadek masy ciała zaniepokoił nie tylko moich bliskich. Pierwsze wyniki badań nie dawały mi powodu do niepokoju – jakiś stan zapalny i niedobór żelaza. Kto by się tym jakoś szczególnie przejmował? Wziąłem recepty na leki i wróciłem do mojej codzienności. Ale pojawiły się bóle brzucha. Więc zrobiłem USG. I karuzela ruszyła…
W marcu 2016 lekarz ze szpitala w Rawiczu – któremu do końca moich dni będę wdzięczny – wykrył w poszerzonej diagnostyce „coś” w wątrobie. Nie pozwolił mi czekać. Następnego dnia zostałem pacjentem oddziału szpitalnego. Kolonoskopia, gastroskopia, tomografia – wiele razy słyszałem te nazwy, ale teraz dotyczyły mnie. Dostałem skierowanie do Wielkopolskiego Centrum Onkologii. To był moment, w którym zacząłem się bać…Nie czekałem. Przeczesaliśmy z żoną cały internet i znaleźliśmy to nazwisko – prof. Krawczyk ze szpitala na Banacha w Warszawie – jeden z najlepszych specjalistów od wątroby w kraju. Niemalże cudem udało mi się zarejestrować na wizytę w krótkim terminie. Tak zostałem pacjentem Kliniki Chirurgii Ogólnej i Transplantacji Wątroby w CSK WUM na Banacha w Warszawie.
Już 12 maja byłem po czterogodzinnej operacji, a histopatologia nie pozostawiła złudzeń – HCC FLC, inaczej rak wątrobowo komórkowy. Wierzyłem, że ta operacja to finał mojej walki. Ale rak miał swoje plany.  Trafiłem do wspaniałej doktor onkolog – walczy o mnie i ze mną jak lwica.  Bo badania kontrolne pokazały, ze HCC wrócił.
 
 
W lutym 2017 przeszedłem druga operację. Po rekonwalescencji wróciłem do pracy pełen wiary, ze wszystko co najgorsze już za mną. Moja onkolog dodawała mi sił. Wierzyła chyba równie mocno jak ja.  A może tylko chciała mnie podnieść z kolan, bo wydawało mi się, że trzeci raz tego nie przejdę…
A jednak. Maj 2017. Kontrolna tomografia. ON – RAK WRÓCIŁ. Po raz trzeci… Leczenie nie dało rezultatu. Zaproponowano mi leczenie lekiem nierefundowanym SORAFENIB – koszt miesięcznej dawki to 16.000 zł.  Moja doktor nie odpuściła. Po rozmowie z zespołem Kliniki uznano, że to, co wróciło – mimo położenia nieresekcyjnego – można radykalizować. I znów pieniądze wyznaczyły wartość mojego życia. Bo choć lekarze mają narzędzie – NanoKnife – to pozostaje ono poza koszykiem świadczeń refundowanych, koszt użycia metody to 37.000 zł za elektrody do nieodwracalnej elektroporacji.
Na dziś, tylko dzięki mojej onkolog mam SORAFENIB – w styczniu będę musiał za niego zapłacić. Leczenie chirurgiczne z użyciem NanoKnife to kolejne środki, których nie mam, by móc ratować moje życie. Zabieg zaplanowano na przełom stycznia i lutego. To miesiąc i trochę.
SORAFENIB i NANOKNIFE to moja szansa, może ostatnia – muszę poprosić innych, bym mógł z niej skorzystać. Latem 2018 roku po raz drugi zostanę tatą. To niezwykłe uczucie – wiem, bo już raz przez tę euforię pomieszaną z ogromnym wzruszeniem przeszedłem. Chciałbym zobaczyć moje drugie dziecko, chciałbym móc się nim opiekować, pokazywać mu świat, tłumaczyć jego zawiłości. Chciałbym wygrać wyścig ze śmiercią… Dla moje córeczki, dla jej brata lub siostry, dla mojej żony i bliskich. Po prostu chcę żyć.
Urodziłem się szczególnego dnia. Jestem Wojownikiem. Nie poddam się bez walki. Choć dziś to walka o pieniądze…
 
 
Kacprowi można pomóc
 
Wpłacając dowolną kwotę:
Fundacja Pomocy Dzieciom i Osobom Chorym “Kawałek Nieba”
Bank BZ WBK

31 1090 2835 0000 0001 2173 1374

Tytułem: “1241 pomoc dla Kacpra Bojańskiego”
swift code: WBKPPLPP
 
 

Przekazując 1% podatku:
W formularzu PIT wpisać KRS 0000382243
W rubryce ’Informacje uzupełniające – cel szczegółowy 1%’ wpisać
“1241 pomoc dla Kacpra Bojańskiego”
 
Biorąc udział w licytacjach:
 
 
 
Więcej o Kacprze
 
FB (kliknij w obrazek poniżej)
https://www.facebook.com/wspieramkacpra/
 
Latem 2018 roku Kacper bo raz drugi zostanie tatą. Dajmy mu możliwość przytulenia i wychowania swojego maluszka.

czwartek, 7 grudnia 2017

410. Pomoc dla Tobiasza

Pomoc dla Tobiasza.
Prosimy przeczytaj i nie przechódź obojętnie.
Pamiętajcie udostępnianie to też pomaganie

Informujemy, że w wiadomości przedstawionej rodzicom na platformie informacyjnej LIBRUS, wkradł sie mały chochlik. Licytacja będąca formą pomocy TOBIASZOWI, zorganizowana będzie ( nie jak poinformowano -jest zorganizowana ) i zostanie poprzedzona artykułem w lokalnej gazecie Życie Gostynia oraz informacją na facebooku Fundacji. Już wkrótce