poniedziałek, 19 czerwca 2017

406. Bartek [*]

Bartku nie było mi dane poznać Cię osobiście lecz przez Tęczową Armię stałeś się mi bliski. Do samego końca wierzyłam, że uda się i pokonasz wroga. Dziś wspominaliśmy, że to Ty jechałeś po potrzebne materiały na "uszytki". Ty mimo, że sam byłeś chory pomagałeś i wspierałeś Armię. Bartku szepnij Najwyższemu o naszych dzieciaczkach. Armia dziś zyskała swojego anioła i orędownika w niebie- Ciebie. Będzie nam Cię strasznie brakować. Spoczywaj w spokoju.

poniedziałek, 5 czerwca 2017

405. Maszyna do cyklinowania

Potrzebująca rodzina z pomocą cioć własnymi siłami remontuje dom. Potrzeba maszyna do cyklinowania parkietu. Chętnie również przyjmiemy osobę, która pomoże wycyklinować :)
Krobia/ Gostyń i okolice.
Będziemy bardzo bardzo wdzięczni

wtorek, 2 maja 2017

404. Armia jakich mało!



Najpierw był Bartek chorujący na ziarnicę złośliwą i potrzebujący funduszy na terapię lekiem Adcetris. Udało się! Pieniądze zostały zebrane.

Kolejnym podopiecznym armii został Oskar, 7 latek walczący z neuroblastomą IV stopnia z przerzutami do kości, węzłów chłonnych, z zajętym szpikiem kostnym. Pojawiła się nadzieja- Immunoterapia. Niestety w Polsce niedostępna. Armia po raz kolejny nie zawiodła, zebrała potrzebną kwotę i wysłała Oskarka do kliniki w Greifswaldzie, by tam mógł otrzymać przeciwciała. 

Dziś pomocy potrzebuje Staś, chłopczyk który urodził się z niedowładem czterokończynowym spastycznym z przewagą kończyn dolnych oraz wysoką krótkowzroczność (-4, -6), , która również wymaga leczenia i wizyt u specjalistów. Mimo wszystko Stasiu jest niezwykle pogodnym dzieckiem, którego największym marzeniem jest to, by chodzić normalnie. Od sześciu lat rodzice chłopca walczą o sprawność nóg Stasia. Potrzeb jest wiele...

Podstawowym sposobem walki o to, by Stasiu mógł chodzić samodzielnie jest rehabilitacja. - Stasiu jest rehabilitowany 4-5 razy w tygodniu. Oprócz tego dwa razy w roku syn ma podawaną botulinę, a po jej otrzymaniu jeździmy na dwutygodniowy turnus rehabilitacyjny, w czasie którego poddawany jest intensywnym zabiegom rehabilitacyjnym – wyjaśnia Aneta Szymańska, mama Stasia. - Botulina podawana jest celem rozluźnienia nóżek u Stasia, gdyż syn ma je bardzo napięte i sztywne, co uniemożliwia mu samodzielne chodzenie – dodaje mama chłopca.

W domu i w przedszkolu chłopiec doraźnie wspomaga się kulami, jednak głównym sposobem poruszania się Stasia jest wózek aktywny. Obecny wózek służy chłopcu już od roku. W niedługim czasie Stasiu będzie potrzebował jednak nowego, dostosowanego do jego wagi i wzrostu. - Wózki robione są na wymiar. Nie można niestety zrobić wózka służącego na dłuższy czas. Osoba robiąca pomiar do obecnego wózka Stasia oceniła, że nie wystarczy on na trzy lata, dlatego już teraz postanowiliśmy zacząć działać celem zgromadzenia funduszy na nowy wózek. Tym bardziej że Narodowy Fundusz Zdrowia refunduje wózek tylko raz na trzy lata. Nowy wózek, w zależności od modelu i marki, to koszt od 6 000 do nawet 15 000 zł. Musimy uzbierać około 9 ton nakrętek, które po spieniężeniu powinny wystarczyć na zakup dobrego wózka. Środki, które uzbieramy ze sprzedaży nakrętek, zostaną wpłacone na konto fundacji i posłużą do zakupu wózka – mówi Aneta Szymańska.

Oprócz wózka chłopiec wymaga intensywnej rehabilitacji. Nadzieją jest również specjalistyczny sprzęt - ortezy na obie nogi, pionizator, krzesełko do poprawnego siedzenia, pas stabilizujący miednicę i wiele innych. Wszystko to związane jest z nakładami finansowymi, dlatego rodzice Stasia apelują i dziękują za przekazywanie 1% podatku na rzecz ich syna.


Chcesz pomóc Stasiowi i poznać armię, która mu pomaga?!
Zapraszamy serdecznie :) (kliknij w zdjęcie poniżej)



wtorek, 11 kwietnia 2017

403.

Aby mazurki na Waszym świątecznym stole koncertowały tak słodko jak co roku, aby zajączki wielkanocne nie skąpiły Wam podarków, a dobry Bóg - swojej łaski.

Masę zdrowia, radości i miłości.

Wesołego Alleluja! :)

poniedziałek, 27 marca 2017

czwartek, 5 stycznia 2017

401. PILNE! Poszukiwana pięlęgniarka/ pomoc dla chłopca w śpiączce. Gryfice i okolice!

Kochani. Bardzo ważna a zarazem trudna sprawa. Jak pewnie większość z Was wie 3 grudnia 2016 Ania Pawełczyk (mama Kajtusia- chłopca w śpiączce czuwającej) zmarła. W domu została super dzielna czwórka facetów. Jednak potrzebują oni pomocy. Proszę przeczytajcie wpis najstarszego syna Ani Dawida, udostępnijcie. Pomóżmy im w tak trudnym dla nich czasie.


Wpis Dawida (link: https://www.facebook.com/groups/339008072825982/permalink/1278273938899386/ ) :
Witam, na wstępie się przedstawię... Chociaż wiele osób może już kojarzyć mnie po nazwisku. Tak. Jestem synem Anny Pawełczyk. Niektórzy znają naszą sytuację, niektórzy nie. Dla tych drugich zostawię linka do bloga, bez zbędnego tłumaczenia wszystkiego.
www.kajtusiowy.blog.onet.pl
Miesiąc temu stanąłem twarzą w twarz z nienawiścią do Boga, ludzkości i całego świata. Odeszła od Nas moja Mama. Człowiek, który doprowadził do tego, że dzisiaj nie ma Jej już z nami na pewno nie będzie chodził bezkarnie po tej ziemi bo nie zasługuje na to, tak samo jak Mama nie zasługiwała na śmierć. W domu ten temat był zawsze odstawiany na bok bo przecież Jej nigdy nie zabraknie, bo co zrobimy jak Jej zabraknie i w końcu co z Kajtusiem? Przecież to Ona od ponad 10 lat walczyła o jego wybudzenie. Nie wytłumaczalne jest to co czuję ja czy mój ojciec. Nie będę się tutaj rozpisywał bo każdy może się domyślić co 4 facetów, może czuć kiedy w wieku 40 lat opuszcza ich matka, mentor, najsilniejsza i najpiękniejsza kobieta, a do tego jedyna w domu.
Dodałem się do tej grupy i od razu podziękuje za przyjęcie - z innego powodu. Kajtek jest coraz starszy, jest nam coraz trudniej, z dnia na dzień pękamy bardziej i bardziej... Nie wiemy co robić, żeby chociaż w jakiś niewielki sposób robić to tak jak robiła Mama.
Wiem, że istnieje tutaj dużo dobrych osób, bo po to ta grupa została stworzona dlatego uderzam do Państwa z pytaniem. Czy ktokolwiek zna kogoś kto mógłby pomóc nam przy Kajtusiu?
Przykładowo emerytowana pielęgniarka, która będzie na telefon, kilka godzin dziennie tak, żeby pomóc przy karmieniu, pielęgnacji itp... Oczywiście stała pensja, czy według dogadania się.
Czy któraś z Was, drogie Panie miała kiedykolwiek podobną sytuację? Gdzie mam uderzać o pomoc?
Proszę oszczędzić sobie głupich odpowiedzi typu - Ośrodek Pomocy Społecznej - bo po ostatnich odwiedzinach 2 Pań, które wypytywały mnie o kredyty, roczniki samochodów czy budżet jakim dysponujemy - mam dość. Panie niestety musiały wyjść z domu z niewypełnionymi papierkami ale taki już jestem. Nikt nigdy nie miał prawa znać tajemnic naszej rodziny, Mama by tego nie chciała.

Sasza czyli najmłodsza osóbka w domu w lutym kończy 3 lata, jest coraz starszy przez co potrzebuje coraz więcej uwagi, nauki, zajęć.
Niestety nie możemy podzielić idealnie obowiązków tak jak robiliśmy to z Mamą.
Jeżeli ktokolwiek wie w jaki sposób nam pomóc proszę o kontakt, zostawiam mój numer telefonu ale najlepiej pisać poprzez wiadomości na facebooku.
Telefon : 500789443.
Pozdrawiam wszystkich ciepło.
"Najważniejsze to nigdy się nie poddawać" ;)