Źródło:
http://www.pomoz-irmince.blogspot.com/
Nasza historia
,,Życie nie jest lepsze ani gorsze od naszych marzeń, jest tylko zupełnie inne..."

Kiedy
urodziła sie Irminka, musiałam nauczyć sie żyć na nowo. Nasza historia
zaczyna się od mojej drugiej ciąży z Irminką i regulnych wizyt u
lekarza, który zapewniał mnie, że wszystko jest w porządku z
dzieckiem. Kiedy pytałam czy wszystko jest dobrze, stwierdził, że
dziecko ma serce zdrowe. Długo oczekiwałam na pojawienie sie dziecka.
Dnia 17.09.2009 r. o godzinie 5:20 z masą ciała 2360 g i 10 pkt Apgar
przyszła na świat nasza córeczka. Byłam taka szczęśliwa, że synek ma
zdrową, śliczną siostrę. Szczęście długo nie trwało- pielegniarka
przebierajac córkę w 3 dobie po porodzie chciała zmierzyć temperaturę,
kiedy włożyła termometr do tyłka zauważyła, że jest coś nie tak. Okazało
się, że córka ma zarośnięty odbyt. Świat w jednej chwili mi sie
załamał, kiedy usłyszałam że malutka oprócz zarośniętego odbytu ma także
szmer nad sercem. Nie mogłam zebrać myśli, a ojciec dziecka nie chciał
przyjechać, tak jakby było mu to obojętne.
W 6-tej dobie po urodzeniu córeczki przewieziono nas do Katedry i
Kliniki Chirurgii Dziecięcej i Onkologicznej w Szczecinie na zabieg.
Niestety, to nie był koniec złych wiadomości. Kiedy przyjechaliśmy
lekarz pytał czemu tak późno. Po obejrzeniu małej powiedział, że dziecko
ma zarośnięcie odbytu z przetoką do przedsionka pochwy,
czyli wypróżniała się pochwą. Zaczęła być przygotowywana do zabiegu.
Kiedy rozmawiałam z lekarzem, powiedział, że Irminka wymaga nie jednej
operacji, ale trzech. Widziałam jak cięzko było to lekarzowi mi
przekazać bo miałam wtedy 19 lat. Siedziałam prawie całą noc przy niej,
patrząc na jej malutkie rączki, a kiedy słyszałam jak płacze, serce mi
się kroiło.

Następnego
dnia malutka przeszła operację wyłonienia przetoki dwulufowej na esicy
46.031, czyli jelita by kał mógł wychodzić przez jelito, a nie przez
pochwę. W przeciwnym razie doszło by do zakażenia i mogła by umrzeć.
Wtedy już wiedziałam, że czeka nas długa droga leczenia. Kiedy
zadzwoniłam do ojca dzieci stwierdził, że rozsiewam panikę i nie
przyjedzie. Wiedziałam, że już kogoś ma. Zastanawiałam się, dlaczego my,
dlaczego to nas spotkało. Od tamtej chwili sie z nami nie skontaktował.
Jedno mnie cieszyło, że mam wsparcie w rodzinie, że nie jestem sama, a
córeczka po operacji ma się dobrze, ale jednocześnie nie wiedziałam, czy
poradzę sobie ze zmienianiem takiemu maluszkowi woreczków i czy nie
uszkodze jelita, ale lekarze mnie tego wszystkiego nauczyli, więc dnia
3.10.2009 przywiozłam córeczke do domku.

Braciszek
nie wiedział co sie dzieje i pierwszą jego reakcją na siostrę był
płacz. Nastepne miesiące oczekiwaliśmy na drugą operację stomii. W lutym
2010 roku córka przeszła drugą operację odtworzenia odbytu sposobem
Pena, po czym była niewydolna oddechowo, musiała mieć przetaczaną krew i
przekazano Ją do centrum leczenia urazów wielonąrzadowych celem
wybudzenia i ustabilizowania stanu ogólnego. Kilka dni po operacji córkę
zaczęto hegarować specjalnymi metalowymi prętami, co pomogło córeczce
podczas wypróżniania się, odbyt jej musi mieć odpowiednia wielkość.
Irminka nadal jest dziś hegarowana, choć już nie tak często. W czerwcu
przeszła operacje zamknięcia kolostomii. Wydawało by sie, że to zabieg,
ale czekały nas kolejne niespodzianki. Córka doznała udaru mózgu ogniska
niedokrwienia w płacie czołowym i ciemieniowym, epilepsji i niedowładu
lewostronnego. Została przewieziona na neurologię, gdzie leczono ataki
padaczki.

Po
wizycie u kardiologa przeżyłam szok- szmery okazały się wadą serca
Tetralogią falotta asd II z gradientem komorowo- płucnym, ubytek
miedzyprzedsionkowy o średnicy 0,8 z przeciekiem dwukierunkowym oraz
ubytek miedzyprzedsionkowy o średnicy 0,6 cm. Jest to siniczna wada
serca. Cały czas mamy niestety pod górke. Jesteśmy już po operacji
serca. W Klinice w Poznaniu spędziliśmy półtora miesiąca. Malutka
złapała ropne zapalenie ucha z bakterią coli i grzybem kandida, przy
czym okazało się, że mała ma kolejną wade wrodzoną, bo nie ma grasicy-
organu odporności i padło podejrzenie zespołu DiGeorge'a.
Mamy nadzieję, że uda nam sie zebrać pieniażki na rehabilitacje Irminki.
Igorek bardzo by chciał, żeby Irminka razem z nim biegała, czasem chce
bawić sie z Nią w berka, ale tłumaczę mu, że jego dzidzia nie umie
biegać ani chodzić. Wychowuje sama dzieci i nie jestem w stanie opłacić
córeczce rehabilitacji, która jest naszą wielką szansą na dalszą
przyszłość, dlatego zwracam się do Państwa z prośbą o pomoc dla Irminki.
FUNDACJA- SUBKONTO
Irminka jest podopieczną Fundacji SŁONECZKO.
Środki pieniężne na rehabilitację Irminki można wpłacać na konto:
FUNDACJA POMOCY OSOBOM NIEPEŁNOSPRAWNYM "SŁONECZKO"
Stawnica 33
77-400 Złotów
SBL: ZAKRZEWO
NUMER KONTA:
89894400030000208820000010
z dopiskiem:
NA LECZENIE I REHABILITACJĘ IRMINY RYCHLICKIEJ, 51/R
Irminka posiada również swoje subkonto w Fundacji ZŁOTOWIANKA.
ul. Widokowa 1
77-400 Złotów
Darowizny na leczenie i rehabilitację Irminki można przekazywać na konto:
Spółdzielczy Bank Ludowy w Zakrzewie
Numer konta:
25 8944 0003 0002 7430 2000 0010
koniecznie z dopiskiem: Rychlicka Irmina R/8
Operacje zagraniczne wymagają użycia SWIFT CODE: GBWCPLPP
1% PODATKU DLA IRMINKI
Możesz pomóc Irmince, przekazując 1% podatku na Jej leczenie i rehabilitację.
KRS: 0000308316
cel szczegółowy 1%: