Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dystrofia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dystrofia. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 11 marca 2014

343. Kamilek Świętochowski- prośba o 1%

Dla mnie to szansa na normalne życie..
Dla Ciebie to tylko 1% podatku

Mam na imię Kamilek i mam prawie 11 lat. Jestem pogodnym i pełnym optymizmu chłopcem,  pełnym energii  i chęci życia, niestety gdy miałem kilka miesięcy stwierdzono o u mnie dystrofię mięśniową. Zanik mięśni przyczynił się do powstania przykurczy w stawach, skrzywienia kręgosłupa.
Choroba uniemożliwiła mi chodzenie, marzę w pełni samodzielnie funkcjonować, by móc biegać  i korzystać  z życia tak samo jak inni.

Potrzebuję stałej i jak najczęstszej rehabilitacji. Bardzo ważna jest dla mnie możliwość wyjazdów na turnusy rehabilitacyjne. Koszty leczenia i rehabilitacji wiążą się z ogromnym nakładem pieniężnym, dlatego liczy się dla mnie każda złotówka. Za okazaną pomoc z całego serca dziękuję! J
Przekaż 1% podatku
W formularzu PIT wpisz numer:
KRS 0000037904
W rubryce „Informacje uzupełniające - cel szczegółowy 1%” podaj:
16856 Świętochowski Kamil Lucjan


Szanowni Darczyńcy, prosimy o zaznaczenie w zeznaniu podatkowym pola „wyrażam zgodę” J

sobota, 14 lipca 2012

160. Pomóż małej Marysi

Źródło: http://marysia-brzoska.blog.onet.pl/



HISTORIA MARYSI OCZAMI JEJ MAMY

Marysia urodziła się 06 lipca 2008 roku. Z wytęsknieniem oczekiwaliśmy jej przyjścia na świat, bo mamy już dwóch synów i bardzo pragnęliśmy córeczki. Pragnęliśmy jej do tego stopnia, że obiecałam Matce Boskiej, ze jak da mi córeczkę to będzie Maria. I tak się stało. W końcu doczekaliśmy się Marysi, ale nie tak miało być.


Córeczka urodziła się o czasie, 2900/53 bez powikłań. Szczęście które wtedy czułam nie da się ująć w słowa, jednak gdy lekarz pokazał mi córkę w szpitalu, moje szczęście stało się rozpaczą. Wykręcona prawa stopa i połowa ciała w naczyniakach płaskich. Marysia wyglądała jakby ktoś rozlał jej czerwone wino pod skórą. Przeżyłam szok. Pierwsza diagnoza - wrodzona wada stopy  leczenie operacyjne , a jeśli chodzi o naczyniaki  to niektóre się wchłoną ale na pewno nie wszystkie - powiedział lekarz.

 Cofnięta żuchwa, nisko osadzone uszy - to tez jest jakiś niedorozwój - usłyszałam. Świat mi się zawalił pod nogami. Całe dnie płakałam, ale paradoksalnie Marysia dostała 10 pkt w skali agar i wyszliśmy do domu. Nie wychodziłam na spacery, bo byłam w okropnej depresji, pomimo pięknej pogody. Pamiętam ten słoneczny , piękny lipcowy dzień, kiedy po raz pierwszy zauważyłam - nie wiedząc wtedy jeszcze co to jest- atak padaczki mojej kruszynki. Oczy miała wykręcone w stronę czoła, głowę odgiętą na bok, wykrzywione małe usteczka, a jej całe ciałko podskakiwało jakby podłączone do prądu. Mało nie dostałam zawału ze strachu! Natychmiast udaliśmy się do lekarza, który zdiagnozował następne choroby:

Małogłowie tzn ze mózg rośnie za wolno i kości czaszki się zarastają zbyt szybko,
Padaczka, obustronny niedosłuch - musi nosić aparaty słuchowe, wzmożone napięcie mięśniowe, zespół wad wrodzonych - ma krótszą nóżkę, naczyniaki płaskie, jedna nóżkę ma grubsza od drugiej - to samo dotyczy rączek.
Ma także wrodzoną wadę przepony co utrudnia jej w oddychaniu i przepuklinę roztworu przełykowego.


Marysi musi być codziennie rehabilitowana, najlepsze efekty dają turnusy rehabilitacyjne, które są bardzo kosztowne- 4.000 zł za 2 tygodnie rehabilitacji. Kochamy naszą Marysię ponad wszystko i wierzymy, ze z pomocą ludzi wielkiego serca uda się nam zapewnić Marysi profesjonalną rehabilitację a tym samym szanse na w miarę normalne życie.



  JAK MOŻESZ POMÓC MARYSI?


Marysia wymaga stałej opieki i codziennej rehabilitacji. Od drugiego miesiąca życia jest codziennie rehabilitowana metodą NDT Bobatch. Od niedawna także metodą Vojty, oraz terapią czaszkowo-krzyżową, która jest stosowana tylko na turnusach rehabilitacyjnych.
Koszt jednego turnusu trwającego 2 tygodnie wynosi ok. 4.000 zł i, aby były jakiekolwiek wyniki w rozwoju naszej Marysi, powinna ona odbyć co najmniej 5 takich turnusów w ciągu roku. W naszej rodzinie pracuje tylko tata Marysi, dlatego  zwracamy się do ludzi dobrej woli o pomoc, abyśmy mogli opłacić turnusy rehabilitacyjne i zapłacić za  niezbędne aparaty słuchowe – koszt ok. 7.000 zł. To wszystko niestety przerasta nasze możliwości finansowe.
 Zadaniem naszej małej Marysi jest dzielnie ćwiczyć, a naszym zapewnić jej najlepszy możliwy start w samodzielne życie. Aby kiedykolwiek było to możliwe, cenna jest każda pomoc.
Marysia jest zarejestrowana w Fundacji Dzieciom “Zdążyć z Pomocą”,


DOWOLNE WPŁATY DAROWIZN:
Fundacja Dzieciom “Zdążyć z Pomocą” Łomiańska 5, 01-685 Warszawa
Nr konta: 41 1240 1037 1111 0010 1321 9362 
PEKAO S.A. I O/Warszawa z dopiskiem: darowizna  na leczenie i rehabilitację Marysia Brzóska”


1% PODATKU – TO NIC NIE KOSZTUJE

Fundacja Dzieciom “Zdążyć z Pomocą” koniecznie  z dopiskiem w rubryce „Informacje uzupełniające” “na leczenie i rehabilitację Marysia Brzóska”
NR KRS.  KRS 0000037904

                              WSZYSTKIE PIENIĄŻKI ZOSTANĄ PRZEKAZANE
                            NA LECZENIE I REHABILITACJĘ MARYSI!
                         SERDECZNIE DZIĘKUJEMY ZA KAŻDĄ POMOC!

Marysieńka na You Tube: 




Kontakt z Mamą Marysi:
 Anna Brzóska kontakt mailowy: rybcia303@o2.pl
telefon: 793-139-793

poniedziałek, 9 maja 2011

15. Olga Fijałkowska

Z bloga Olgi: http://ola-dystrofiamiesniowa.blogspot.com

Ja i moja choroba

Tutaj również znajdziesz informacje o mnie
Tak jak już wiecie, mam na imię Olga. 12 stycznia skończyłam 20 lat.
Moje życie nie różniło się w zasadzie niczym od reszty dzieciaków w moim wieku. Tak jak inni chodziłam do szkoły, bawiłam się i nie miałam żadnych zmartwień. Wszystko zmieniło się gdy skończyłam 11 lat, z moim ciałem dawało znaki, że coś jest nie tak. Najpierw zaczęłam chodzić na palcach. Chód stał się utrudniony. Oczywiście jak to zawsze na początku bywa, żaden z lekarzy nie potrafił powiedzieć co mi jest. W końcu trafiłam do szpitala w Warszawie na ulicy Banacha. Znowu kolejne bolesne badania, czas spędzony na oddziale. Pani Doktor po zrobieniu mi emg stwierdziła, że jest to dystrofia mięśniowa typ obręczowo-kończynowy i skierowała mnie na konsultację medyczną w sprawie operacji wydłużenia ścięgien Achillesa z powodu przykurczów do Zakopanego.

„Uprzejmie proszę o konsultację i ewentualne leczenie operacyjne przykurczów ścięgien Achillesa u Olgi Fijałkowskiej lat 13 z rozpoznaniem postępującej dystrofii mięśniowej typ obręczowo-kończynowy. Problem polega na tym, że przykurcz jest utrwalony od dawna, a dziewczynka ma znaczne osłabienie mięśni (załączam test mięśniowy) i w związku z tym jest obawa co do chodzenia po operacji. Także z tego powodu nie wskazane jest stosowanie opatrunków gipsowych po zabiegu.”

Kiedy stawiłam się w wyznaczonym terminie w szpitalu w Zakopanem, ordynator po badaniu i przeprowadzonym wywiadzie stwierdził, że operacja jest jedynym sposobem „zlikwidowania” przykurczów, ponieważ ścięgien nie da się rozciągnąć rehabilitacyjnie.
Na oddział zostałam przyjęta 05.10.2005 roku. Ku mojemu zdziwieniu zabieg zaplanowano już na 10.10.2005.
Nie myślałam wtedy o konsekwencjach, o tym co będzie po. Szczerze mówiąc to nawet się nie bałam.
Tego dnia kilka godzin wcześniej podłączono mnie pod kroplówkę, a pół godziny przed operacją podano mi „głupiego Jasia”, więc byłam troszkę senna.
Gdy zawieziona mnie na blok operacyjny przesiadłam się na stół, a potem Pani K. dokonała znieczulenia (znieczulono mnie miejscowo).

Opis zabiegu
Czas trwania operacji: od 13:40 do 15:25
Znieczulenie: od 13:10 do 00:00
Staza: od 13:30 do 15:30

Rodzaj zabiegów:
Ø Wydłużenie ścięgien Achillesa
Ø Przeszczepienie
Ø Korekcja stóp na częściach Miękkich

„Z cięcia na ścięgnem Achillesa wypreparowano ścięgno Achillesa, wydłużono go metodą Z. Po dalszym wypreparowaniu w kierunku kostki przyśrodkowej odsłonięto ścięgno mięśnia piszczelowego tylnego i z dodatkowego cięcia skórnego odcięto go od przyczepu a następnie po obszyciu przeprowadzono przez błonę międzykostną i pod troczkiem zginaczy na stronę grzbietową gdzie po dodatkowym cięciu skórnym wykonano dla niego łoże kostne. Przeprowadzono przez kanał nici i koniec ścięgna zakotwiczono w łożu kostnym na grzbiecie stopy. Po napięciu ścięgna zawiązano nici. Odsłonięto pod pęczkiem ścięgno mięśnia zginacza długiego palucha (razem z brzuścem) i wydłużono metodą Hookea. Tak samo wydłużono ścięgno zginacza długiego paluchów. Następnie zeszyto ścięgna, szwy warstwowe na tkankę podskórną i skórę (szew skóry ciągły). Założono dren (PRZYSZYTY). Szwy warstwowe, szwy skórne pojedyncze. Opatrunek jałowy. Gips podudziowy przecięty. Zabieg wykonano obustronnie.”

Karty informacyjne z pobytu w Zakopanem
05.10.05
„Od 11 r. życia chód na palcach, częste potykanie się. Utrudnione wchodzenie po schodach.”
Chód na palcach z hiperlordozą, wstawanie z pozycji leżącej „po sobie”
15.10.05
Zabieg chirurgiczny.
Wypisana do domu w stanie dobrym z zaleceniami
Ø Nauka chodzenia w opatrunkach gipsowych o kulach
Ø Ćw. redresyjne kolan
21.11.05
Pacjentka przyjęta do kliniki celem leczenia rehabilitacyjnego.
Chodzi przy pomocy lasek łokciowych w opatrunkach gipsowych.
16.12.05
Pacjentka po serii ćwiczeń wypisana do domu w stanie ogólnym dobrym.
Usunięcie gipsów, usprawnienie, nauka chodzenia.
08.05.06
Pacjentka podaje trudności w chodzeniu z powodu młoteczkowatego ustawienia się palców II i III stopy lewej. Nawracające obrzęki obu stóp wieczorem, ustępujące po zabiegach w wodzie.
Chodzi za pomocą lasek łokciowych w pozycji zgięcia przodopochyleniem tułowia i z hiperlordozą. Stopy płaskie obustronnie, palce stopy lewej z tendencją do młoteczkowatych przy chodzeniu.
02.06.06
Pacjentka wypisana do domu w stanie ogólnym dobrym.
Rehabilitacja: kinezyterapia, fizykoterapia, hydroterapia
Kontynuacja rehabilitacji w rejonie zamieszkania.”

Karta informacyjna z pobytu w Kruku
07.08-18.08.06
„Dziewczynka 15,5 letnia z dystrofią obręczowo-kończynową od 11 r. ż., po zabiegu wydłużenia ścięgien Achillesa (w 2005 r.) przyjęta celem usprawnienia.
Porusza się przy pomocy kul łokciowych.
W badaniu przedmiotowym pogłębiona lordoza kręgosłupa, przykurcze w st. łokciowych, biodrowych i kolanowych, zaniki mm. ksobnych kończyn.
Ocena funkcjonalna:
Ø Chód nieprawidłowy
Ø Zakres ruchów czynnych i biernych w st. skokowych ograniczony
Ø Obniżone zdolności manipulacyjne rąk „

To wszystkie dokumenty jakie posiadam w domu. Mam jeszcze karty informacyjne z
3-letniego pobytu w Konstancinie-Jeziornie, ale na nich jest napisane mniej więcej to samo co wyżej.

Mimo, iż od zabiegu minęło już ponad 5 lat pamiętam wszystko do dziś. W trakcie operacji budziłam się kila razy, ponieważ co jakiś czas miałam mierzone ciśnienie.
Słyszałam stukanie młoteczków i innych narzędzi. Anestezjolog pytała mnie za każdym razem jak się czuję i mówiła, że wszystko będzie dobrze.
Na dobre obudziłam się 15 min przed koniec, zakładano mi wtedy gipsy. Na sali operacyjnej było bardzo zimno J
Po zabiegu zostałam przewieziona na oddział. Na początku nie odczuwałam bólu, ponieważ działało jeszcze znieczulenie.
Koszmar zaczął się następnego dnia. Ból był nie do wytrzymania. Z moich oczu poleciało chyba może łez. Środki przeciwbólowe działały, ale krótko. Żałowałam, że poddałam się temu zabiegowi. Nie miałam pojęcia, że będę tak cierpiała.
Na szczęście z dnia na dzień bolało coraz mniej, a ja czułam się jak „naćpana”. Podawano mi morfinę lub ketonal. 15.10.05 wypisano mnie do domu, czyli po 5 dniach. Od pielęgniarki dostałam kilka tabletek przeciwbólowych tak na zaś.
Przez pierwsze dni miałam problemy z zasypianiem, no ale w końcu wszystko wróciło do normy.
Nauka chodzenia w gipsach wyglądała śmiesznie, przy pomocy rodziców, opierałam się o nich i powoli dreptałam. Muszę przyznać, że było ciężko.
Po zdjęciu opatrunków zaczęłam jeździć na rehabilitacje. Wiedziałam, że muszę ćwiczyć, ale czasami nie miałam na to siły. Była wtedy bardzo słabą psychicznie osobą. Nie widziałam sensu w tym co robię. Załamałam się. Mój świat się zawalił. Można powiedzieć, że w pewnym stopniu się poddałam... Zajęło mi trochę czasu zanim pogodziłam się z tym co mnie spotkało.
Po pewnym czasie znowu zaczęłam cieszyć się życiem i co najważniejsze przestałam się nad sobą użalać. Wzięłam się ostro do pracy i postanowiłam, że nie dam się chorobie
.
Skończyłam gimnazjum, potem liceum, a teraz studiuję. Życie wśród osób niepełnosprawnych dodało mi jeszcze więcej energii. Zrozumiałam, że zawsze mogłoby być gorzej.

Jak mi pomóc?

Fundacja Grzegorza z Sanoka
ul. Jasna 9/10,
38-500 Sanok
KRS: 0000239073

Bank PEKAO S.A. I O. Sanok
17124023401111001007410867
Z dopiskiem: "Dla Olgi"


Dla przelewów z zagranicy:
Kod SWIFT (BIC): PKOPPLPW
PL 17124023401111001007410867
Z dopiskiem: "Dla Olgi"


Możesz również przekazywać 1% z podatku dochodowego

Apel o pomoc