Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wada serca. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wada serca. Pokaż wszystkie posty

sobota, 12 lipca 2014

359. Pół serduszka Wiktorka

 Źródło: "Pół serduszka Wiktorka" (kliknij w napis)

33 tydzień ciąży... został miesiąc, aby bezpieczne pod sercem mamy, bicie serduszka Wiktorka nie było coraz słabsze...


Na nowego członka rodziny czekała cała nasza rodzina. Gdy dowiedzieliśmy się o ciąży, radości nie było końca... Malutka iskierka, owoc naszej ogromnej miłości. Wszsytko było tak, jak sobie wymarzyliśmy... Nic nie wskazywało tragedii, która na nas spadła zaledwie 3 tygodnie temu podczas badań kontrolnych.

27 tydzień ciąży. Badanie kontrolne... I nagle nasz cały dotychczasowy i poukładany plan legł w gruzach. Poważna wada serce, brak lewej komory - HLHS brzmiało jak zły sen, z którego nie możemy się wybudzić. Nasze maleństwo nim złapie pierwszy oddech i poczuje co to życie, może zgasnąć... W brzuchu mamy - jest bezpieczny. Jednak za miesiąc samodzielnie będzie musiał walczyć o życie z połową serduszka.



Bezradność, łzy rozpaczy i pytania bez odpowiedzi... Co robić? Gdzie się udać? Jak uchronić jeszcze nienarodzone dzieciątko przed nieuniknionym... Musieliśmy zebrać resztki sił i rozpocząć poszukiwania źródeł, kto, gdzie i w jaki sposób uratuje serduszko naszego synka Wiktorka... W pomocy przyszli rodzice dzieci z podobnymi wadami serca i jednogłośnie przekonywali: istnieją złote ręce, które w magiczny sposób łatają dziurawe serduszka - prof. Malec. To on, jak nikt inny pomoże i uratuje.


Ocierając łzy, na naszych twarzach po raz pierwszy od miesiąca zagościł uśmiech, a nasze oczy nabrały wyrazu. Jest nadzieja i jedyna szansa, aby życie naszego synka nie wygasło. Nie możemy całkowicie naprawić serduszka Wiktora, jednak niezbędne przeprowadzenie 3 operacji sprawi, że jak każdy z nas będzie mógł w przyszłości łapać życie...



14 sierpnia... to dzień, w którym na świecie pojawi się nasz synek. Poruszymy niebo i ziemię, aby uchronić życie naszego dziecka. Jednak nasza ogromna miłość i wsparcie bliskich nie wystarczą, aby uzbierać kwotę, która podaruje naszemu synkowi największy prezent, jakim jest cały świat...

"To nie my przygodzimy na świat, lecz świat przychodzi do nas. Urodzić się to znaczy tyle, co dostać cały świat w prezencie" J.Gaarder

Ania i Konrad

Jak pomóc?

 Wiktorowi można pomóc dokonując wpłaty na rachunek Fundacji: Fundacja na rzecz dzieci z wadami serca Cor Infantis 86 1600 1101 0003 0502 1175 2150 z dopiskiem „Wiktor Grabowski” Dla wpłat zagranicznych: USD PL93 1600 1101 0003 0502 1175 2024 EUR PL50 1600 1101 0003 0502 1175 2022 Kod SWIFT dla przelewów z zagranicy: ppabplpk

Za każdą wpłaconą złotówkę DZIĘKUJEMY!!!

 Zbiórka dla Wiktorka na portalu Siepomaga (kliknij w zdjęcie poniżej): 

http://www.siepomaga.pl/f/fundacja-siepomaga/c/1549
 



piątek, 16 maja 2014

354. Ratujmy serduszko Poli Bieleckiej!


Historia
Pola wraz ze swoim braciszkiem Stasiem, przyszła na świat 7 lutego 2014 roku w Warszawie. Zaraz po urodzeniu córeczka otrzymała 9 punktów w skali Apgar ze względu na niską wagę urodzeniową. Była taka śliczna i nic nie wskazywało, że coś jej dolega. Byliśmy przeszczęśliwi mając przy sobie dwojkę tak długo wyczekiwanych maluszków. Niestety nasza radość została brutalnie przerwana już następnego dnia, kiedy to podczas rutynowego badania Pani pediatra usłyszała niepokojące szmery nad sercem Poli. Zaniepokojeni tym faktem lekarze rozpoczęli szczegółowe badania, które potwierdziły nasze największe obawy, iż dziewczynka ma wadę serca. Jeszcze tego samego dnia Pola została przewieziona na oddział kardiologiczny do szpitala dziecięcego na Litewskiej w celu dalszej diagnostyki. Wtedy jeszcze mieliśmy nadzieję, że to nic poważnego, że wszystko się wyjaśni, że będzie dobrze. Niestety, po badaniach w szpitalu została postawiona diagnoza: Dwunapływowa lewa komora z przełożeniem naczyń wielkich i zwężoną tętnicą płucną ( serce jednokomorowe). Pani kardiolog wyjaśniła nam, że jest to poważna, złożona wada serca, która wymaga min. 2- etapowego leczenia operacyjnego na otwartym sercu. Pierwsza operacja miałaby się odbyć gdy Pola skończy pół roku. Takiej diagnozy nie spodziewalibyśmy się nawet w najgorszych snach.
Po dwutygodniowym pobycie w szpitalu Pola mogła po raz pierwszy przyjechać do domu, gdzie czekał na nią jej braciszek. 
Od tamtego czasu nasza córeczka jest stale kontrolowana w szpitalu na Litweskiej, średnio co 3 tygodnie w oczekiwaniu na pierwszy etap operacji. Nieświadoma swojej choroby Pola jest niezwykle pogodnym i pełnym życia dzieckiem.

Pełni obaw o nasze maleństwo jak każdy rodzic chcemy zapewnić możliwie najlepszą opiekę medyczną i doświadczenie najlepszego kardiochirurga w Europie. Dlatego też postanowiliśmy powierzyć leczenie Poli w ręce profesora Edwarda Malca, który zakwalifikował Polę do operacji w Klinice w Münster – Niemcy. Operacja ta jest przewidziana na sierpień 2014 r. Jej planowany koszt wraz z niezbędnymi badaniami to 37. 500,00 euro. Jest to kwota, która przekracza nasze możliwości. Dlatego kierujemy naszą prośbę do Wszystkich, którzy chcą pomóc ratować naszą Polę o wsparcie finansowe. Każda nawet najmniejsza kwota przybliży nas do terminu operacji a tym samym da szansę naszej córeczce na życie.

Z góry wszystkim serdecznie dziękujemy,

Lidia i Paweł Bieleccy,
Rodzice Poli


Jak pomóc?
Poli można pomóc dokonując wpłaty na rachunek Fundacji:

Fundacja na rzecz dzieci z wadami serca Cor Infantis
86 1600 1101 0003 0502 1175 2150 z dopiskiem „Pola Bielecka”
Dla wpłat zagranicznych:
USD PL93 1600 1101 0003 0502 1175 2024
EUR PL50 1600 1101 0003 0502 1175 2022
Kod SWIFT dla przelewów z zagranicy: ppabplpk

oraz przekazując mu 1% podatku. Aby tego dokonac w rocznym zeznaniu podatkowym PIT wpisz KRS 0000290273. W rubryce "Informacje uzupełniające. Cel szczegółowy 1%" wpisz POLA BIELECKA. Dziękujemy!

Na pierwszym planie Pola, na drugim jej braciszek Staś

Profil Poluni na fb (kliknij w baner poniżej):

Wydarzenie na stronie Siepomaga (kliknij w baner poniżej) :

Kontakt:


Apel do pobrania!













niedziela, 15 września 2013

298. Wołanie o pomoc rodziny Krupińskich!

Państwo Karolina i Sebastian mieszkają w miejscowości Bojano niedaleko Gdańska, są szczęśliwymi rodzicami dwójki maluchów: 7-letniego synka Marcina i 4-letniej córeczki Madzi. Niestety los bardzo doświadczył tą rodzinę. Pani Karolina przeszła operację serca, ma również usunięty woreczek żółciowy. Cierpi na kamicę nerek, niedoczynność tarczycy, guzek na tarczycy oraz podejrzenie tętniaka mózgu. Synek Państwa Krupińskich Marcin ma astmę oraz stwierdzoną wadę serca.




 Pracuje tylko Pan Sebastian jako mechanik samochodowy za niewielkie pieniądze, dodatkowo chwyta się każdej pracy. Leki dla Marcinka oraz Pani Karoliny kosztują miesięcznie około 700 zł. Do tej sumy trzeba dodać wizyty u specjalistów + badania, które niejednokrotnie trzeba robić prywatnie, ponieważ kolejki do specjalistów w ramach NFZ są bardzo długie.




Państwo Krupińscy starają się założyć konto w Fundacji synkowi, jednak by to zrobić potrzebne są dodatkowe badania na które na tą chwilę ich po prostu nie stać!
Oprócz pieniędzy na leki, lekarzy i badania potrzebne są również ubranka dla dzieci. W tej chwili najbardziej potrzebny jest kombinezon na zimę dla Madzi, rozmiar 98- 104! Rozmiar Marcinka to 122!
Kochani każdy z nas może się znaleźć w podobnej sytuacji. Dla tej rodziny liczy się każda złotówka! Dla nas to tak niewiele dla nich to bardzo dużo! Nie przechodźmy obojętnie, nie udawajmy, że tych ludzi nie ma! Zatrzymajmy się na chwilę! Zastanówmy czy możemy sobie odmówić czekolady, piwa czy paczki papierosów i zaoszczędzoną kwotę wpłacić na szczytny cel!






Chcesz pomóc?
Kontakt do Pani Karoliny Krupińskiej:
Profil na fb: https://www.facebook.com/karolinka.krupinska
Adres Państwa Krupińskich:
Karolina, Sebastian Krupiński ul. Wybickiego 26 84-207 Bojano

W sprawie pomocy Państwu Krupińskim można skontaktować się także ze mną:
Konto na fb: https://www.facebook.com/?ref=tn_tnmn
Adres e-mail: lonia-jedryczka11@wp.pl


Za każdą nawet najmniejszą pomoc cała rodzina będzie szalenie wdzięczna!

poniedziałek, 22 lipca 2013

292. Dawid, Dominik- moje czerwone skarby czyli opowieści "kardiologicznej" matki

Źródło: http://dawid-dominik-czerwony.bloog.pl



Historia:
DAWID urodził się 16 lipca 2000 roku. Kiedy dowiedzieliśmy się, że na świat ma przyjść upragnione przez nas dziecko rzeczywistość miała same jasne kolory. Przez cały okres ciąży żyliśmy w nieświadomości problemów z którymi będziemy musieli się zmagać, ponieważ lekarz prowadzący ciążę mimo przeprowadzenia stosownych badań nie wykrył, że dziecko urodzi się z wadami. 
Kiedy przyszedł wyczekiwany moment rozwiązania mama i tata udali się wspólnie aby przywitać nowego członka rodziny. Dawid przyszedł na świat 7.10 rano. Był to poranek ogromnej radości, ale także dużego szoku. W 10-cio punktowej skali Apgar Dawid dostał ich 9. Ten jeden malutki brakujący punkt okazał się ogromną wadą rąk, a mianowicie niedorozwój kości w zakresie obu dłoni, całkowity brak kciuków, zniekształcone i niedorozwinięte kości nadgarstków, krótsza lewa ręka ma 3 palce, prawa 4 z czego palec wskazujący zrośnięty ze środkowym, obustronny brak stawów łokciowych, brak kości przedramienia, znaczne zniekształcenie stawów barkowych i obojczyków.

Po otrząśnięciu się z pierwszego szoku zaczęło się „normalne" życie. Ale nie trwało to długo. Kiedy Dawid skończył 3 tygodnie udaliśmy się na pierwsza standardową wizytę do pediatry. Ze względu na wadę rąk lekarz chciał wykluczyć inne wady i zalecił badanie serca. Następnego dnia Dadziowi wykonano USG (echo) serca i ... kolejny szok. Okazało się że ma poważną wadę serca. Kilka kolejnych dni spędziliśmy w Szpitalu we Wrocławiu, gdzie stwierdzono duży ubytek międzyprzedsionkowy (ASD II) i dwa ubytki w przegrodzie międzykomorowej (2 x VSD).
Z taką diagnozą żyliśmy przez kolejny miesiąc, ale nagle stan Dawida zaczął się pogarszać. 12 września trafiliśmy do Szpitala Miejskiego w Bielawie, skąd jeszcze tego samego dnia karetką na sygnale przewieziono nas do Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego przy ul. Kamieńskiego we Wrocławiu. Przy przyjęciu stan Dawida był ciężki, był bardzo blady, niespokojny i miał ogromną duszność. Dwa dni później przeprowadzono zabieg założenia opaski na pień płucny zwany Bandingiem tętnicy płucnej. Pod koniec września wróciliśmy do domu, gdzie czekaliśmy aż Dawid skończy rok. Wówczas można było skorygować całkowicie leczeniem operacyjnym jego wadę serca.
Kolejne 10 miesięcy to kilka pobytów szpitalnych z powodu zapalenia płuc, kontrolne wizyty kardiologiczne. Aż nadszedł 11 lipca 2001 - planowany termin operacji. Kilka ostatnich zapewnień z ust anestezjologa, buziak na szczęście i ... łzy rozstania. Te kilka godzin pod blokiem operacyjnym ciągnęły się niczym lata. Kiedy wreszcie ujrzeliśmy twarz kardiochirurga wychodzącego za szklanych drzwi i jego słowa „Operacja się udała, teraz musimy czekać" odetchnęliśmy z ulgą. Ogromna dziura w przegrodzie międzyprzedsionkowej została załatana z osierdzia własnego, usunięto również opaskę z tętnicy płucnej.
Niestety godziny popołudniowe obfitowały złymi wiadomościami - wykonane RTG klatki piersiowej wykazało duże zmiany niedodmowo-zapalne narastające w dniach następnych.  15 lipca stwierdzono lewostronną odmę płucną i założono drenaż ssący. W związku koniecznością dalszego leczenia na Oddziale Intensywnej Terapii. 19 lipca, w ósmej dobie po zabiegu Dawid został przewieziony na OIOM we Wałbrzychu.
Oprócz obustronnego grzybiczego zapalenia płuc przyplątała się jeszcze nawracająca niedokrwistość, niewydolność wątroby i nerek, wzdęcie brzucha z krwawieniem z górnego odcinka przewodu pokarmowego, obrzęk stawu kolanowego.
Po czterech tygodniach na sztucznym oddechu wykonano trzecią próbę odłączenia Dawida od respiratora, która zakończyła się powodzeniem. Kiedy jego stan się ustabilizował 10 września wróciliśmy do Szpitala we Wrocławiu, gdzie po 7 dniach hospitalizacji wypuszczono nas do domu.
Powrót do rzeczywistości był bardzo pracowity. Po tak długim i wyczerpującym pobycie Dawid musiał uczyć się wszystkiego od początku - przez kilka miesięcy chodziliśmy na rehabilitację, po której Dawid znowu zaczął samodzielnie siedzieć, potem chodzić.
Kolejne kontrole kardiologiczne wykazały że kardiochirurg osiągnął zamierzony cel - skorygował całkowicie wadę serca.
Niestety powikłania pooperacyjne spowodowały w organizmie wielkie spustoszenie. Niedotlenienie mózgu skutkujące niedowładem lewostronnym mającym znamiona porażenia mózgowego, skróceniem lewej nogi o 2 cm, stopa lewa końsko-szpotawa, upośledzenie umysłowe w stopniu umiarkowanym oraz padaczka.

Dnia 28 stycznia 2008 roku na świat przychodzi Dominik.
 Podobnie jak starszy brat obciążony jest wieloma wadami.


3 września 2010 Dominiś odchodzi i staje się aniołkowym synkiem i braciszkiem.


Jak pomóc Dawidkowi?


Fundacja Dzieciom „Zdążyć z Pomocą"
ul. Łomiańska 5;   01-685 Warszawa

Bank BPH S.A. 15 1060 0076 0000 3310 0018 2615
 lub 
Bank Pekao S.A. I O/Warszawa 
41 1240 1037 1111 0010 1321 9362

koniecznie z dopiskiem: 
na pomoc i ochronę zdrowia Czerwony Dawid 9482

darowizny w walucie:
kod SWIFT (BIC): PKOPPLPW
darowizny w USD - 86 1240 1037 1787 0010 1740 2700
darowizny w EUR -31 1240 1037 1978 0010 1651 3186
koniecznie z dopiskiem: 
na pomoc i ochronę zdrowia Czerwony Dawid 9482

Wpłaty można dokonać również za pomocą strony Dawida w fundacji :



Kontakt z Panią Agnieszką Czerwony- mamą Dawidka: FB


niedziela, 21 lipca 2013

291. Łukaszek Gibałka- Pomóż uratować moje serduszko!

Źródło: http://www.lukaszek-gibalka.blogspot.com/



Historia Łukaszka

Urodziłem się 30 stycznia 2009. Przyszedłem na świat z połową serduszka, mam tylko lewą komorę. To bardzo trudna wada, wymaga całkowitej zmany układu krążenia. Po kolejnych operacjach serca, wystąpiły u mnie powikłania neurologiczne tj. udar niedokrwienny mózgu, krwawienie śródczaszkowe i dokomorowe, przez które w drugim roku życia rozwinęło się u mnie wodogłowie i mam założoną zastawkę komorowo-otrzewnową. Dzięki intensywnej rehabilitacji nadrabiam zaległości i każdego dnia staram się doganiać zdrowych rówieśników. To wciąż nie koniec planowanego leczenia… teraz moje serduszko znowu potrzebuje pomocy.... Dziś zapisując nasze wspomnienia mam skończone 4 latka. Do tej pory przeszedłem pięć operacji serca i osiem operacji głowy. 42 godziny swojego życia, spędziłem na stole operacyjnym. Teraz moje serduszko znowu potrzebuje pomocy....


Skontaktowaliśmy się z prof. Edwardem Malcem, wybitnym kardiochirurgiem operującym dzieci z serduszkami jednokomorowymi w Klinice w Munster. Nowoczesna metoda, którą od lat operuje Profesor, daje mniejsze ryzyko powikłań i większą szansę na możliwie komfortowe życie naszego dziecka. Operacja, co bardzo ważne odbywa się na bijącym sercu. Metoda ta wciąż niedostępna jest w Polsce…


 Profesor po przeanalizowaniu dokumentacji medycznej, zakwalifikował Łukaszka do dalszego leczenia serduszka. Operacja ma się odbyć jeszcze w tym roku. Jednak NFZ nie refunduje leczenia odbywającego się poza granicami kraju, a  koszt takiego zabiegu to 36 500 euroto około 160 000 zł. Kwota ogromna, przerastająca nasze możliwości finansowe, wręcz  nierealna, jest w tym przypadku ceną życia naszego synka…

Bez pomocy ludzi dobrego serca, nie uzbieramy tak ogromnej kwoty. Dlatego zwracamy się do wszystkich z wielką prośbą o pomoc w ratowaniu  naszego dziecka.

Za każdą pomoc i okazanie serca już teraz bardzo dziękujemy.


    


Łukaszek z rodzicami



Jak pomóc?

PROSZE O POMOC


Wszystkie osoby, które zechcą pomóc ratować moje serduszko mogą to uczynić dokonując wpłaty na rachunek:


Fundacja na rzecz dzieci z wadami serca Cor Infantis
 ul. Nałęczowska 24
20-701 Lublin


86 1600 1101 0003 0502 1175 2150 koniecznie z dopiskiem „Łukasz Gibałka”


Dla wpłat zagranicznych:
USD PL93 1600 1101 0003 0502 1175 2024 z dopiskiem „Łukasz Gibałka”

EUR PL50 1600 1101 0003 0502 1175 2022 z dopiskiem „Łukasz Gibałka”




Kod SWIFT dla przelewów z zagranicy: ppabplpk
pomóc można również klikając w poniższy link - to prosty i szybki sposób przekazania darowizny:


Fundacja na rzecz dzieci z wadami serca Cor Infantis nie pobiera ze zbieranych funduszy żadnych prowizji ani innych kosztów związanych z prowadzeniem zbiórki.
Informujemy również, że wszelkie darowizny podlegają odpisom podatkowym:
- dla osób fizycznych limit do 6% od dochodu


 - dla osób prawnych limit do 10% od dochodu


Szczegóły na stronie




Łukaszek na FB:
(kliknij w zdjęcie poniżej)
https://www.facebook.com/pages/%C5%81ukaszek-Giba%C5%82ka-poznaj-moj%C4%85-histori%C4%99-i-pom%C3%B3%C5%BC-mi/408273315936433


Zbiórka dla Łukaszka na portalu Siepomaga:
(kliknij w zdjęcie poniżej)

Kontakt:
Kontakt do mamy: Magda Pręcikowska

adres e-mail:   mprecikowska@wp.pl

Nr telefonu : 514 854 607


Skontaktować się można również klikając w poniższy link:

Magda Pręcikowska 





poniedziałek, 14 stycznia 2013

251. Serduszko Kubusia

 Źródło: http://www.sercekuby.pl/




Jakub Tymoteusz Matusiak urodził się 4 czerwca 2010r., z wrodzoną złożoną wadą serca: dwuujściowa prawa komora (DORV), transpozycja wielkich pni tętniczych (TGA), ubytek międzyprzedsionkowy (ASD), ubytek międzykomorowy (VSD), hipoplazja łuku aorty (HAA), koarktacja łuku aorty (CoA), nieprawidłowy kąt serca i powiększenie serca.
Ze względu na złożoność wady, poród i leczenie odbyło się w Centrum Zdrowia Matki Polki w Łodzi. Natychmiast po urodzeniu, Kubusiowi podłączono stały wlew dożylny Prostinu – leku, który utrzymywał go przy życiu. Synek przeszedł operację korekcyjną na otwartym sercu, w stanie głębokiej hipotermii, z czasowym zatrzymaniem krążenia i cztery dni leżał w śpiączce z otwartym mostkiem. Ze względu na wyjątkowo ciężki przebieg pooperacyjny, konieczność reanimacji i powikłania, synek musiał przejść kolejną operację ratującą życie. Lekarze nie dawali mu szans... Pomimo przeciwności, udało się! Kubuś żyje i z radością odkrywa świat!
Wrodzona wada serca jest chorobą przewlekłą, dlatego walka o życie i zdrowie Kubusia trwa nadal. Każda, nawet najmniejsza infekcja musi być leczona w warunkach szpitalnych, gdyż stan ogólny synka może szybko wrócić do krytycznego, a jego życie zagrożone. Synek otrzymuje szereg silnych leków, miał wielokrotnie toczoną krew, jest pod ścisłą opieką kardiologiczną, wymaga szczególnej opieki i pielęgnacji, jest podłączany do czujnika oddechu. A jednak, poza chorym serduszkiem, Kubuś rozwija się prawidłowo. Jest wesołym, silnym, ciekawym świata maluchem, choć tyle już przeszedł! Kacperek (starszy brat) również miał trudne początki (lewostronny odpływ pęcherzowo – moczowy III stopnia, rozszczep podniebienia i PFO serca) - obecnie jest zdrowym i ponad wiek rozwiniętym siedmiolatkiem.


Teraz Kubuś potrzebuje szczególnej troski i opieki. Chcemy pomóc naszym dzieciom - mamy siłę, dobre chęci i ogrom miłości! Nie mamy tylko pieniędzy...
Ostatnie badania wykazały, ze Kubusia serduszko dalej się psuje... Poza trzema dziurkami w sercu, pojawiała się niedomykalność zastawki aortalnej, a przy naczyniach wieńcowych narosły włókniste twory. Kolejna operacja na otwartym sercu ratująca życie jest tylko kwestią czasu... W chwili obecnej musimy utrzymywać ogólny stan zdrowia dziecka na jak najwyższym poziomie, zakupić kolejne sprzęty medyczne i współpracować ściśle z lekarzami.
Zebrane środki zostaną przeznaczone na dalsze leczenie: zakup lekarstw, sprzętu medycznego, rehabilitację, płatne szczepienia, koszty dojazdów na kontrolę i utrzymania rodzica w razie hospitalizacji, poprawę bytu materialnego dziecka, edukację, rozwój intelektualny i fizyczny, zgodnie z Regulaminem Fundacji „Zdążyć z Pomocą”, ul. Łomiańska 5; 01-685 Warszawa.

Z góry gorąco dziękujemy za okazane zrozumienie i wszelką pomoc! Jeśli ktoś chciałby uzyskać więcej informacji, prosimy o kontakt.
Joanna i Przemysław Matusiak


Serdecznie prosimy o pomoc w zbieraniu funduszy na dalsze leczenie Kubusia.
Pomoc finansową prosimy kierować na konto:
Fundacja Dzieciom „Zdążyć z Pomocą”
ul. Łomiańska 5, 01-685 Warszawa
Bank BPH S.A. 
61 1060 0076 0000 3310 0018 2660
koniecznie z dopiskiem:
11690 Matusiak Jakub Tymoteusz– darowizna na pomoc i ochronę zdrowia

1% podatku prosimy przekazać w rozliczeniu rocznym PIT:
Nazwa OPP: 
Fundacja Dzieciom „Zdążyć z Pomocą”
KRS: 0000037904
a w polu „informacje uzupełniające – cel 1%”:
11690 Matusiak Jakub Tymoteusz






KONTAKT :

              Joanna Matusiak                                 
                tel. 500-058-804                                         
                mail: joannamatusiak@o2.pl                    

                Przemysław Matusiak
                 tel. 506-402-329