Pokazywanie postów oznaczonych etykietą niedosłuch. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą niedosłuch. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 23 stycznia 2014

329. 1% dla potrzebujących z powiatu gostyńskiego cz.4

Źródło: "Życie Gostynia" Nr 4 24 stycznia 2014, artykuł i opracowanie Pani Dorota Jańczak oraz www.zycie-gostynia.pl

732 606, 20 zł w ramach 1% przekazali w 2013 roku mieszkańcy powiatu gostyńskiego na rzecz organizacji pożytku publicznego. 

Jaś Gawrych
Jaś Gawrych pochodzi z Gostynia. Opiekuje się nim rodzina zastępcza, która o niepełnosprawnym chłopcu dowiedziała się z programu „Ekspres Reporterów”. - Jasiek od razu zdobył nasze serca. Od kwietnia 2012 roku jest naszym synkiem, a my jego rodzicami zastępczymi. Naszym celem jest zapewnienie Jaśkowi domu wypełnionego ciepłem i miłością oraz jego dalsza rewalidacja i rehabilitacja wzroku - tłumaczy Alicja Bierbasz - Krawczyk. Jaś przyszedł na świat dużo za wcześnie. W chwili urodzenia ważył niespełna kilogram i miał niewielkie szanse na przeżycie. Zwalczył sepsę, wylewy krwi do mózgu i inne wcześniacze przypadłości. Jaś cierpi na retinopatię wcześniaczą. W swoim krótki życiu przeszedł już 5 operacji oczu. Zabiegi nie przyniosły jednak oczekiwanego efektu. Jaś jest dzieckiem niewidomym. Ale ma możliwości wzrokowe. Rehabilitacja wzroku jest więc w tym momencie bardzo istotna. W zbieraniu funduszy na leczenie Jaśka pomaga Fundacja Dzieciom „ Zdążyć z Pomocą”. Aby przekazać 1% podatku na Jasia wystarczy wypełniając odpowiednią rubrykę w zeznaniu PIT wpisać: KRS 0000037904, koniecznie z dopiskiem19127 Gawrych Jan.

Rozalka Podziemek

Rozalka Podziemek z Borku Wlkp. urodziła się 9 maja 2012roku z obustronnym głębokim niedosłuchem czuciowo-nerwowym. Czyli w skrócie jest głucha i bez specjalnego sprzętu nie jest w stanie normalnie się rozwijać. - Nasza historia jest długa. Dokładną diagnozę dostaliśmy jak Rozalka miała 10 miesięcy. Od 11 miesiąca życia była aparatowana aparatami słuchowymi. Niestety mimo aparatów o największej mocy nie było reakcji na dźwięk. W lipcu Rozalka była na kwalifikacji do wszczepienia implantu ślimakowego. Udało się i tak 31 października 2013r przeszła operację. Pięć tygodni później miała podłączony procesor mowy. Dzięki temu urządzeniu Rozalka słyszy i reaguję - opowiada mama dziewczynki. Jest coraz lepiej, ale żeby wszystko było w porządku, przed nią wiele godzin rehabilitacji pod okiem specjalistów. Rozalka jak na razie ma raz w tygodniu zajęcia w Ośrodku Rehabilitacji i Terapii Rodzin Dzieci z Wadą Słuchu we Wrocławiu. - Jest to jeden z najlepszych ośrodków w Polce, dlatego zdecydowaliśmy się na wizyty właśnie tam. Wiąże się to z odpłatnymi lekcjami dla Rozalki. W lutym czeka nas kolejna regulacja i ustawienie procesora mowy – tym razem w Berlinie - opowiadają rodzice Rozalki. Później konieczne będą wizyty kontrolne. Rozalka jest podopieczną Stowarzyszenia Rodziców i Przyjaciół Dzieci z Wadą Słuchu „Orator”. Można dziewczynkę wspomóc. Należy wpisać nr KRS 0000160724, koniecznie z dopiskiem: dla Rozalii Podziemek.

Weronika Kowalik

Weronika Kowalik z Pępowa ma 15 lat.Urodziła się z rozszczepem kręgosłupa, co wywołało szereg innych komplikacji w jej organizmie. Po urodzeniu przeszła kilka poważnych operacji, dzięki którym jej stan zdrowia uległ poprawie. Obecnie porusza się o kulach, ale dzięki rehabilitacji i odpowiedniemu sprzętowi ortopedycznemu, może kiedyś będzie chodzić sama. Weronika chodzi do szkoły w Pępowie, gdzie należy do chóru. Można pomóc 15 - latce, przeznaczając 1% na OPP: Dolnośląską Fundację Rozwoju Ochrony Zdrowia, wpisując w zeznaniu podatkowym numer KRS 0000050135 wraz z dopiskiem: ,,Rubin".

Mateusz Wachowiak

Mateusz Wachowiak ze Strzelec Małych, gmina Piaski urodził się 29 września 2011 r. Po porodzie okazało się, że jego lewa rączka nie wykształciła się w całości. Ma krótszy bark, nie ma dłoni oraz kości promieniowej i łokciowej. Oprócz tego lekarze zdiagnozowali u niego utajony rozszczep kręgosłupa. Wymaga ciągłej rehabilitacji. - Żeby ułatwić mu życie, chcemy kupić mu protezę rączki, która jest bardzo droga - mówią Joanna i Michał, rodzice maluszka. Można im pomóc w tym przedsięwzięciu, należy przekazać 1% podatku, wpisując w odpowiedniej rubryce nr KRS 0000186434, koniecznie z dopiskiem Mateusz Wachowiak 217/W.



wtorek, 15 stycznia 2013

252. Krzyś nasz mały Bohater

Źródło: http://krzyskrzyczynski.bloog.pl/




:-)Witajcie:-)
Mam na imię Krzyś, mam 3,5 roku i jestem MAŁYM, WIELKIM BOHATEREM,dzielnym i najukochańszym synusiem- przynajmniej tak ciągle moja mamusia mi mówi do uszka:)
   Zabrakło mi odrobiny szczęścia aby być zdrowym, cieszącym się z zycia dzieckiem....
@)-->-->--Poznajcie naszą historie...@)-->-->--
  12.07 2008r. to dzień , który odmienił nasze życie a właściwe przewrócił je do góry nogami, dzień narodzin naszego synka... Upragnionego chłopca w naszej rodzinie.... niestety nie tak go sobie wyobrażaliśmy i nie tak miał wyglądać....
  Krzyś przyszedł na świat o 22, po ciężkim porodzie, lecz jego pierwsze minuty na tym świecie okazały sie walką o pierwszy oddech...Krzyś urodził sie w ciężkiej zamartwicy, z punktacją 0/1/3 w skali Apgar...
   Pierwsze miesiace przebywał na Oddziale Intensywnej Terapii w Szpitalu im.Marii Konopnickiej w Łodzi. Tam lekarze dwoili sie i troili aby uratować naszego synka. Udało sie... lecz pewnych rzeczy nie dało sie uniknąc...
  Diagnoza: encefalopatia niedokrwienno-niedotlenieniowa, zanik nerwów wzrokowych obu oczu, głeboki niedosłuch, karmienie przez sonde- brak odruchu ssania...
  Ale cieszymy sie ze żyje, nic innego sie nie liczy...
  W pazdzierniku, wrócilismy do domku, na szczęście nie jesteśmy sami, zostaliśmy przyjęci pod skrzydła wspaniałych ludzi, Hospicjum dla Dzieci Ziemi Łodzkiej,to oni zaopatrzyli nas w cały ten niezbedny sprzęt, bez którego nie moglibysmy funkcjonowac w domowych warunkach(ssak, inhalator, koncetrator tlenu, pompa do karmienia).
   Niestety choroba nie dawała za wygraną,ciągłe pobyty w szpitalu,problemy z oddychaniem...najpierw PEG( sonda dożolądkowa) potem rurka tracheostomijna, z ktorą tak ciężko było nam sie pogodzić,lecz która okazała sie zbawienna i która pozwala teraz Krzysiowi przebywać w domku z rodziną.
 Stan Krzysia nie poprawił sie, nie chodzi nie siedzi nie potrafi samodzielnie jeść, ciągle łapie jakieś infekcje, jest jednak naszym bohaterem, nie poddał się mimo ze diagnozy lekarzy były miazdżące...miał nie dozyc roku.Póki co jest z nami a to jest dla nas najważniejsze...
  Krzysio wymaga stałej, 24 godzinnej opieki, bardzo czesto w nocy... trzeba go odssysac, przekładać a czasami poprostu przytulic...lecz cieszymy sie z kazdego wspólnego dnia, doceniamy wszystkie maleńkie rzeczy takie jak podnoszenie głowy podczas rehabilitacji, takie ktore dla innych sa normalnością. Całe nasze życie jest podporzadkowane Jemu i choc czasami juz nie mam sił i padam ze zmęczenia, kiedy spojrze na niego, wiem że muszę dać radę, bo on się nie poddał to i ja nie moge...

Mój syn jest bardzo chory, nic juz tego nie zmieni i nie pozostaje mi nic innego jak zając sie nim najlepiej jak potrafię, bo wiem ze nie moge sie załamywac, wiele sie nauczyłam i wiele doświadczyłam i jego choroba nie pojdzie na marne....Uwazam ze w każdym złym doświadczeniu trzeba znalezc i dobre strony...Ja znalazłam, bo przez chorobe Krzysia poznałam duzo wspaniałych osób, które często poświecaja nam wiele uwagi a czasami nawet swój cenny wolny czas, choc nie muszą tego robić...
Niezwykłe mamy, niezwykłych dzieci, na ktore zawsze mozna liczyc...
I świadomosc ze nie jestem sama, to ona dodaje mi sił:)


PRZEKAZ NAM SWÓJ 1% PODATKU.

W deklaracji PIT wpisz: Fundacja JAŚ i MAŁGOSIA
numer KRS 0000127075 z dopiskiem
#195 KRZYSZTOF KRZYCZYŃSKi




Kliknij by powiększyć!
Potrzebna kazda pomoc, porzebujemy, kaszki, chusteczki,pieluszki roz.6 kosmetyki do pielegnacji.


KONTAKT DO MAMY KRZYSIA
503073790
beatka2711@o2.pl

sobota, 14 lipca 2012

160. Pomóż małej Marysi

Źródło: http://marysia-brzoska.blog.onet.pl/



HISTORIA MARYSI OCZAMI JEJ MAMY

Marysia urodziła się 06 lipca 2008 roku. Z wytęsknieniem oczekiwaliśmy jej przyjścia na świat, bo mamy już dwóch synów i bardzo pragnęliśmy córeczki. Pragnęliśmy jej do tego stopnia, że obiecałam Matce Boskiej, ze jak da mi córeczkę to będzie Maria. I tak się stało. W końcu doczekaliśmy się Marysi, ale nie tak miało być.


Córeczka urodziła się o czasie, 2900/53 bez powikłań. Szczęście które wtedy czułam nie da się ująć w słowa, jednak gdy lekarz pokazał mi córkę w szpitalu, moje szczęście stało się rozpaczą. Wykręcona prawa stopa i połowa ciała w naczyniakach płaskich. Marysia wyglądała jakby ktoś rozlał jej czerwone wino pod skórą. Przeżyłam szok. Pierwsza diagnoza - wrodzona wada stopy  leczenie operacyjne , a jeśli chodzi o naczyniaki  to niektóre się wchłoną ale na pewno nie wszystkie - powiedział lekarz.

 Cofnięta żuchwa, nisko osadzone uszy - to tez jest jakiś niedorozwój - usłyszałam. Świat mi się zawalił pod nogami. Całe dnie płakałam, ale paradoksalnie Marysia dostała 10 pkt w skali agar i wyszliśmy do domu. Nie wychodziłam na spacery, bo byłam w okropnej depresji, pomimo pięknej pogody. Pamiętam ten słoneczny , piękny lipcowy dzień, kiedy po raz pierwszy zauważyłam - nie wiedząc wtedy jeszcze co to jest- atak padaczki mojej kruszynki. Oczy miała wykręcone w stronę czoła, głowę odgiętą na bok, wykrzywione małe usteczka, a jej całe ciałko podskakiwało jakby podłączone do prądu. Mało nie dostałam zawału ze strachu! Natychmiast udaliśmy się do lekarza, który zdiagnozował następne choroby:

Małogłowie tzn ze mózg rośnie za wolno i kości czaszki się zarastają zbyt szybko,
Padaczka, obustronny niedosłuch - musi nosić aparaty słuchowe, wzmożone napięcie mięśniowe, zespół wad wrodzonych - ma krótszą nóżkę, naczyniaki płaskie, jedna nóżkę ma grubsza od drugiej - to samo dotyczy rączek.
Ma także wrodzoną wadę przepony co utrudnia jej w oddychaniu i przepuklinę roztworu przełykowego.


Marysi musi być codziennie rehabilitowana, najlepsze efekty dają turnusy rehabilitacyjne, które są bardzo kosztowne- 4.000 zł za 2 tygodnie rehabilitacji. Kochamy naszą Marysię ponad wszystko i wierzymy, ze z pomocą ludzi wielkiego serca uda się nam zapewnić Marysi profesjonalną rehabilitację a tym samym szanse na w miarę normalne życie.



  JAK MOŻESZ POMÓC MARYSI?


Marysia wymaga stałej opieki i codziennej rehabilitacji. Od drugiego miesiąca życia jest codziennie rehabilitowana metodą NDT Bobatch. Od niedawna także metodą Vojty, oraz terapią czaszkowo-krzyżową, która jest stosowana tylko na turnusach rehabilitacyjnych.
Koszt jednego turnusu trwającego 2 tygodnie wynosi ok. 4.000 zł i, aby były jakiekolwiek wyniki w rozwoju naszej Marysi, powinna ona odbyć co najmniej 5 takich turnusów w ciągu roku. W naszej rodzinie pracuje tylko tata Marysi, dlatego  zwracamy się do ludzi dobrej woli o pomoc, abyśmy mogli opłacić turnusy rehabilitacyjne i zapłacić za  niezbędne aparaty słuchowe – koszt ok. 7.000 zł. To wszystko niestety przerasta nasze możliwości finansowe.
 Zadaniem naszej małej Marysi jest dzielnie ćwiczyć, a naszym zapewnić jej najlepszy możliwy start w samodzielne życie. Aby kiedykolwiek było to możliwe, cenna jest każda pomoc.
Marysia jest zarejestrowana w Fundacji Dzieciom “Zdążyć z Pomocą”,


DOWOLNE WPŁATY DAROWIZN:
Fundacja Dzieciom “Zdążyć z Pomocą” Łomiańska 5, 01-685 Warszawa
Nr konta: 41 1240 1037 1111 0010 1321 9362 
PEKAO S.A. I O/Warszawa z dopiskiem: darowizna  na leczenie i rehabilitację Marysia Brzóska”


1% PODATKU – TO NIC NIE KOSZTUJE

Fundacja Dzieciom “Zdążyć z Pomocą” koniecznie  z dopiskiem w rubryce „Informacje uzupełniające” “na leczenie i rehabilitację Marysia Brzóska”
NR KRS.  KRS 0000037904

                              WSZYSTKIE PIENIĄŻKI ZOSTANĄ PRZEKAZANE
                            NA LECZENIE I REHABILITACJĘ MARYSI!
                         SERDECZNIE DZIĘKUJEMY ZA KAŻDĄ POMOC!

Marysieńka na You Tube: 




Kontakt z Mamą Marysi:
 Anna Brzóska kontakt mailowy: rybcia303@o2.pl
telefon: 793-139-793

wtorek, 3 kwietnia 2012

114. Siepomaga- 12-osobowa pralka, Zawsze jest nadzieja- Natalka

12- osobowa pralka, chcesz pomóc? kliknij- http://www.siepomaga.pl/f/przyszloscdladzieci/c/484

Pani Joanna wraz z mężem i matką, panią Dorotą wychowują dziewięcioro dzieci, 5 dziewczyn: Agnieszkę, Zuzannę, Beatę, Marysię i niespełna dwuletnią Gabrysię oraz 4 chłopców: Rafała, Cezarego, Bartka i Karola. Cała rodzina mieszka w 2-pokojowym mieszkaniu w starym bloku w Szczytnie. Łazienkę, która znajduje się na korytarzu, dzielą z pozostałymi rodzinami mieszkającymi na piętrze.

Pan Krzysztof, ojciec dzieci, 6 lat temu stracił pracę i od tamtej pory sytuacja rodziny bardzo się pogorszyła. Jednak Pan Krzysztof pomimo wszelkich przeciwności nie poddaje się, wciąż szuka pracy, uczęszcza na kursy organizowane przez Urząd Pracy żeby zdobyć lepsze kwalifikacje i dzięki nim znaleźć dobrą pracę.

Pani Joanna ze względu na chorobę jednej z córek nie może podjąć stałej pracy. 14- letnia Zuzanna cierpi na głęboki, obustronny niedosłuch i żeby normalnie funkcjonować, korzysta z procesora mowy. Same baterie do niego kosztują 200 zł miesięcznie. Niedawno Zuzi popsuł się aparat, w związku z czym Pani Joanna musi starać się o nowy.

Całkowity miesięczny dochód rodziny, na który składa się renta Pani Doroty i zasiłki na dzieci, wynosi około 3000 zł, z czego sam koszt utrzymania mieszkania to 1200 zł. W ostatnim czasie Państwu Klinickim zepsuła się pralka. Przy tak licznej rodzinie jest ona niezbędna do normalnego funkcjonowania. Chcemy pomóc tej rodzinie i uzbierać pieniądze potrzebne na zakup nowej, dużej i oszczędnej pralki. Szacowany koszt to 2000 zł.


Zawsze jest nadzieja, Natalka, chcesz pomóc? kliknij http://www.siepomaga.pl/f/pomocwiecej/c/445




 Natalka ma niespełna 2 latka i jest bardzo pogodną dziewczynką. Niestety, choroba często odbiera jej tę pogodę ducha. Dziewczynka od urodzenia choruje bowiem na dziecięce porażenie mózgowe i padaczkę lekooporną.

Ataki padaczki, pojawiające się dość niespodziewanie, są dla niej bardzo bolesne. Kontakt z dziewczynką w tym czasie jest znacznie utrudniony. Każdy kolejny dzień to wyzwanie i wielka niewiadoma. Rodzice starają się ćwiczyć z dziewczynką, ile tylko się da, ale po każdym ataku trzeba podejmować większy wysiłek, aby nie stracić efektów dotychczasowej rehabilitacji.

Na szczęście w domu dziewczynki nie brakuje miłości i wiary w postępy Natalki. Brakuje tylko środków na ich realizację. Mama dziewczynki nie pracuje, poświęcając cały swój czas córce. Tata zarabia najniższą krajową. To jednak nie zraża rodziców i wytrwale dążą do zapewnienia Natalii jak najlepszych warunków.
Kolejne kuracje sterydowe mające na celu wyeliminowanie napadów oraz konsekwentna i intensywna rehabilitacja dają wszakże nadzieję na poprawę.

Niestety, na chwilę obecną Natalka samodzielnie nie siedzi, nie mówi i nie chodzi, uwielbia za to, gdy się do niej mówi. Ma też spory apetyt.

Chcielibyśmy z Waszą pomocą sfinansować Natalce pobyt na turnusie rehabilitacyjnym. Tam, oprócz profesjonalnej opieki i terapii, dziewczynka będzie mogła skorzystać ze specjalistycznego sprzętu. Koszt 2-tygodniowego turnusu dla dziewczynki i opiekuna to 4500 złotych.
Rodzinie dziewczynki trudno jest odłożyć taką kwotę, dlatego prosimy Was o pomoc i wsparcie.