czwartek, 21 kwietnia 2011

12. Wesołego Alleluja!!!



Z okazji Świąt Zmartwychwstania
pragnę Wam życzyć,
aby ten czas był czasem przemiany serc.
Aby udział w tych Tajemnicach ożywiał wiarę,
dawał nadzieję i umacniał miłość.
Życzę Wam,
aby Zmartwychwstanie
dokonało się w Waszych sercach
i aby dokonywało się każdego dnia.

Mała zagadka dla Was: http://www.100lat.pl/kartki/2/44/

I karteczki:
http://www.100lat.pl/kartki/2/251/

http://www.100lat.pl/kartki/2/228/

Przy okazji chciałabym Wam podać link do Laurkowego serduszka, które całkiem niedawno pojawiło się na blogu naszej małej bohaterki: http://pomagamy.dbv.pl/news.php


poniedziałek, 18 kwietnia 2011

11. Historia Kalinki z SMA

Z bloga Aduni: http://www.adawnuk.pl/

Mama Adki pisze:

Niedawno otrzymałam maila takiej treści.

„Jestem ojcem Kalinki, która odeszła od nas siedem lat temu. Miała SMA i była z nami przez sześć lat. Moja żona opisała swego czasu na forum dla rodzin dotkniętych tą chorobą, jak bardzo staraliśmy się żyć z Kalinką NORMALNIE, nie ograniczać jej i naszego życia zaleceniami i zakazami lekarzy i poradami z mądrych książek.
Poznaliśmy w tamtym czasie wielu rodziców z dziećmi chorymi na SMA, którzy nie odważali się na Normalne Życie w obawie przed jeszcze większymi komplikacjami. Tym samym ograniczali siebie i dzieci; bardziej, niż jest to konieczne.
22 kwietnia ukaże się w wydawnictwie „Dobra Literatura” napisana przeze mnie książka pt.”Kalinka” o tych sześciu trudnych latach. klik klik
Zapraszam wszystkich, którzy są/byli w podobnej sytuacji do przeczytania opowieści o Niegodzeniu się z tym, do czego próbuje nas zmusić los!!
Mam nadzieję, że chociaż w małym stopniu przyczyni się ona do zrozumienia, że w najgorszej, najtrudniejszej nawet sytuacji zawsze jednak jest w nas wystarczająco dużo siły i energii, by nie poddawać się do końca.
Pozdrawiam wszystkich, którym jest ciężko i źle, którzy myślą, że los się na nich uwziął i że nie ma wyjścia z sytuacji, w której tkwią w bezsilności i bólu.

Andrzej”

piątek, 15 kwietnia 2011

10. Razem z Paulą pokonajmy śmieciucha




Paula jest młodą dziewczyną, która zachorowała na bardzo rzadki typ nowotworu. Zresztą poczytajcie sami co na ten temat pisze Pau:O CO BIEGA?O to żeby żyć!
Prawie dwa lata temu zdiagnozowano u mnie niezwykle rzadki nowotwór Alveolar Soft Part Sarcoma. Oprócz tego, że jest złośliwy, to jeszcze chemio i radio odporny.
Przy pomocy tysięcy ludzi przejętych moim losem, przeszłam I etap leczenia. 12 centymetrowy guz, naciekający na talerz biodrowy został usunięty przez amerykańskich chirurgów z Mass General Hospital w Bostonie. By zminimalizować możliwość rozwoju komórek nowotworowych w operowanym miejscu, zostałam poddana również naświetlaniom protonowym. To jednak nie koniec.
Mam przerzut w płucach. Ok 20 mikroguzków.
By wyzdrowieć muszę znajdować się pod kontrolą lekarzy z Bostonu i kliniki NIH w Waszyngtonie.Warunkiem życia w Polsce wśród rodziny i najbliższych, są bardzo częste kontrole za wielką wodą. Tam mają największe doświadczenie z tym typem nowotworu i leki, których nie można dostać w Europie.
Jeśli chcesz przyczynić się do mojego powrotu do zdrowia, nie krępuj się. Rzuć w śmiecia cegłą!


ZAPRASZAM NA BLOG PAULI PRUSKIEJ: http://paulapruska.blogspot.com/

poniedziałek, 11 kwietnia 2011

9. Kalinka w Londynie



W środę 13 kwietnia nasza mała bohaterka przejdzie operację podania melphalanu w Londynie.

Bądźmy w tym dniu sercem, myślami i modlitwą z Kalinką, Małgosią i Jackiem.

Więcej informacji na blogu Kalinki: http://kalinajanowska.blog.onet.pl/2,ID425270422,SL425280116,index.html

czwartek, 7 kwietnia 2011

8. Oliwka Pukas



Mam na imię Oliwia. Urodziłam się 29 marca 2010 z wrodzoną wadą układu kostnego- PFFD (wrodzonym niedorozwojem kości udowej). Moja prawa nózka jest w tej chwili już 9 cm krótsza od lewej. Różnica ta będzie się zwiekszała w miarę jak będę rosła. Moim marzeniem jest stanąć kiedyś na obu nóżkach, biegać, tańczyć i jeździć na rowerku jak moi równieśnicy. Ty też mozesz mi pomóc w realizacji mojego marzenia...

Zapraszam na moją stronę http://www.oliwiapukas.blogspot.com/

http://oliwiapukas.flog.pl/

Zbieramy pieniążki na leczenie naszej córeczki w USA. Oliwia urodziła się w marcu 2010 r z bardzo rzadką wadą układu kostnego- PFFD (proximal femoral focal deficieny) niedorozwojem kości udowej w prawej nóżce, brakami w strukturze anatomicznej kości udowej, nieprawidłową budową stawu biodrowego, brakiem połączenia między głową kości udowej a trzonem kości udowej, deformacją stref odpowiedzialnych za wzrost kości co powoduje, że nóżka nie rozwija się prawidłowo i nie rośnie. Z miesiąca na miesiąc wada pogłębia sie- zdrowa nóżka rośnie, krótsza nóżka nie rośnie wcale lub bardzo wolno co powoduje, że różnica w długości obu nóżek zwiększa się systematycznie. Specjaliści przewidują iż w przypadku nie podjęcia terapii, w wieku dorosłym róznica w długości obu nóżek Oliwki może wynieść nawet 35 cm!!!

Szansą na całkowite wyleczenie wady jest seria skomplikowanych zabiegów operacyjnych w USA, wykonywanych przez lekarza, który jest wybitnym znanym na całym świecie specjalistą, mającym duże doświadczenie w leczeniu dzieci z PFFD- Dr. Drora Paley z Advanced Limb Lengthening Institute na Florydzie. Doktor Paley opracował własnie innowacyjne metody leczenia, skonstruowała aparaty za pomocą których wydłuża kończyny tak by zachować ich pełną sprawność. Metoda ta polega na tym, że rozcina się kość i wstawia specjalny stabilizator zewnętrzny, którym kilka razy na dobę rozciąga się kość o około 1 mm. W ten sposób po pewnym czasie osiąga się zamierzony efekt w postaci wydłużenia kończyny.

Plan leczenia zakłada: operację korekcji stawu biodrowego, wyprostowania kości udowej i stawu kolanowego między 2 a 3 rokiem życia, kolejne trzy operacje wydłużające kość udową w 4,8 i 12 roku życia. Na każdym etapie planowane jest wydłużenie kości udowej o 8 cm. Planowany jest również zabieg zatrzymania wzrostu zdrowej nóżki o około 5cm, aby w ten sposób wyrównać długość obu nóżek. Zabiegi te powinny być wykonane w ściśle określonym wieku aby wykorzystać naturalny wzrost dziecka.

To jedyna nadzieja na wyleczenie i przywrócenie pełnej sprawności nóżce Oliwki. Niestety NIC ZA DARMO!!! Kosztorys przygotowany przez Dr. Paley opiewa na ponad 200 tyś dolarów!!! Kwota poza możliwościami finansowymi naszej rodziny.

Jeśli nie podejmiemy długotrwałego i bolesnego leczenia to w iwku dorosłym różnica w długości obu nóżek może wynieść nawet 35 cm! Jako rodzice nie możemy nie skorzystać z szansy na normalne życie naszego dziecka. Dlatego prosimy o każde możliwe wsparcie.

Reportaż o Oliwii ukazał się w dniu 30.03.2011 w Telewizji Internetowej Lublin

http://www.itvl.pl/news/kilka-centymetrow-do-szczescia...--historia-oliwki-pukas
Jak można pomóc?

1. Wsparcie finansowe poprzez przekazanie 1% podatku.

Aby przekazać 1% podatku, wystarczy w zeznaniu podatkowym wpisac dane:KRS:0000037904, w rubryce Cel szczegółowy 1%: 11802 PUKAS OLIWIA. Dla poszczególnych formularzy odpowiednio: PIT 36- poz.309, PIT36L-poz. 107, PIT 37- poz. 126, PIT 38- poz. 60, PIT 28- poz. 128. Jest to bardzo ważne, gdyż tylko w ten sposób pieniążki trafią na konto Oliwki.


2. Przekazanie darowizny na leczenie Oliwki

FUNDACJA DZIECIOM "ZDĄŻYĆ Z POMOCĄ"

ul. Łomiańska 5
01-685 Warszawa

41 1240 1037 1111 0010 1321 9362
Koniecznie z dopiskiem: na leczenie i rehabilitację Oliwii Pukas
11802

3. Przekazanie darowizn rzeczowych na aukcje charytatywne dla Oliwki na Allegro. Kontakt do rodziców: oliwiapukas@wp.pl, tel: 515 994 376


Dla nas ważna jest każda pomoc, każdy gest z Państwa strony, który przybliża nas do celu.

Dziękujemy wszystkim ludziom dobrego serca za wsparcie.

piątek, 25 marca 2011

7. Oliwka Deska

Oglądając pewnego dnia jakiś dokumentalny program natknęłam się na historię Oliwki. Szybko zanotowałam stronę dziewczynki i przeczytałam jej historię bardzo szczegółowo.

Ze strony Oliwki:
http://oliwiadeska.pl/index.php

Oliwia urodziła się z: wadami wrodzonymi twarzoczaszki, tj.: przepukliną oponowo-mózgową (bardzo rzadką wadą wrodzoną ośrodkowego układu nerwowego), co objawia się brakiem kości pokrywy czaszki w części czołowej, dodatkowo ma niewykształcony częściowo prawy łuk brwiowy, brak prawej zatoki nosowej i niewykształconą kość noska. Lekarze nie potrafią nam odpowiedzieć na pytanie, skąd taka deformacja u dziecka. Tłumaczą to nałożeniem się kilku czynników: zanieczyszczenia środowiska, niedoborem kwasu foliowego i witamin z grupy B, większym narażeniem na ryzyko u pierwszego dziecka, czynnik genetyczny wykluczono.
Oliwia ma jedną część twarzyczki nietkniętą, zaś drugą dotkniętą niedokształceniami w rejonie tkanek kostnych i miękkich.
Trudno mi o tym wszystkim pisać, ale uświadomiliśmy sobie z upływem czasu, że sami nie damy rady wyprowadzić Oliweńkę z choroby.
Choćby ze względów finansowych. Od roku bowiem nasze życie toczy się wokół szpitali.


Nie bądźmy nieczuli na los tej niezwykle dzielnej dziewczynki!!!

poniedziałek, 21 marca 2011

6. Lilka Patelka

Ze strony Lilki: http://lilka.com.pl/index.php/Strona%20g%C5%82%C3%B3wna/1

Witam wszystkich.

Mam na mię Lilianna. Rodzice mówią do mnie Lilka, no chyba, że coś przeskrobię, albo chcą się pochwalić jakie mam piękne imię, to wtedy jestem Lilianną. Jestem jeszcze zbyt mała, aby umieć pisać i czytać, właściwie to jeszcze nie umiem mówić. Dlatego stronę tę założyli moi rodzice, którzy chcą opowiedzieć moją historię, mając nadzieję, że komuś w ten sposób pomogą i sami uzyskają niezbędne wsparcie.

Urodziłam się 9 marca 2010 roku w Poznaniu w 36 tygodniu ciąży. Mama mówi, że wyglądałam trochę jak żmijka: długa (53cm) i chuda (2160g). Mam zaledwie kilka miesięcy, a już wiele przeszłam. Od samego początku zmagam się z wieloma przeciwnościami. Trochę Wam o tym opowiem.

Już w 21 tygodniu ciąży stwierdzono, że mam zmiany w główce: agenezja móżdżku i ciała modzelowatego oraz powiększone komory, wskazujące na wodogłowie. Agenezja to niewykształcenie się zawiązku narządu. Móżdżek to „orzeszek” z tyłu głowy, który pozwala nam utrzymywać równowagę i koordynuje ruchy. Ciało modzelowate natomiast łączy półkule i koordynuje informacje oraz wymienia bodźce sensorowe.

Po paru tygodniach pan doktor postanowił zrobić kordocentezę, żeby zbadać moje DNA. Wbił mamusi igłę w brzuch i pobrał z pępowiny trochę krwi. Badanie wyszło super i wszyscy się ucieszyli bo rokowania były lepsze, jednak okazało się że wynik był nieprawidłowy, ale czytajcie dalej.

Gdy o 21:24 przyszłam na świat rodzice nie usłyszeli jak krzyczę, a lekarze szybko się mną zajęli. Długo nie złapałam pierwszego oddechu ze względu na ostrą zamartwicę. Mamusia i tatuś bardzo się bali. W słynnej skali dostałam tylko 3 punkty, później się poprawiłam i było już 8, a za chwilę 9. Pani doktor – mój pierwszy pediatra – jak tylko mnie zobaczyła była bardzo zdziwiona, gdyż okazało się, że jak byłam jeszcze w brzuszku nikt nie zauważył paru rzeczy: obustronnego rozszczepu podniebienia twardego i miękkiego, całkowitego, zapadniętych i za szeroko rozsuniętych oczek, za nisko osadzonych uszek, cofniętej żuchwy i zapadniętego języczka. A to dopiero początek.

Po kolejnym badaniu kariotypu (DNA) okazało się, że jednak zrobiło się trochę zamieszania i chromosomy pary 3 oraz 17 nie trafiły do domku.

Już od pierwszych chwil na oddziale neonatologii pokazałam, że jestem prawdziwą „babą” i udowodniłam, że potrafię walczyć. Widzę, słyszę, mimo że gorzej niż inni (utrata 90dB w lewym uszku i 80dB w prawym), ale dźwięki docierają do mnie. Z języczkiem walczyłam dzielnie (mimo częstych i długich spadków saturacji), ale po 1, 5 miesiącu spędzonym w szpitalu w Poznaniu przeniesiono mnie do Leszna i tutaj niestety walka była chwilowo przegrana. Już w drugiej dobie podłączono mnie do respiratora. Po kilku dniach przewieziono mnie z powrotem do Poznania, a tam wykonano mi zabieg tracheostomii. Po zabiegu nadal byłam podłączona do respiratora, ale wcale mi się to nie podobało, dlatego ciągle wyciągałam wężyk. Dopiero po dwóch dniach lekarze stwierdzili, że mam rację i podjęli próbę odłączenia. Ale wszyscy mieli miny, gdy się okazało, że sobie świetnie radzę i pierwsza próba od razu zakończyła się sukcesem. No i teraz oddycham przez rurkę. A drugą rurkę, czyli sondę, mam przez nosek wprowadzoną do brzuszka i tak jestem karmiona.

Jak już odpoczęłam po zabiegu, pojechałam na tomograf, a w wyniku znowu „niespodzianka” – hipoplazja pnia mózgu i znacznego stopnia wodogłowie czterokomorowe. Hipoplazja – zbyt słabe wykształcenie narządu przebiegające ze zmniejszeniem ilości komórek. Pień jest ośrodkiem oddychania, integracji bodźców ruchowych i czuciowych, wzroku i słuchu, reguluje pracę serca, ciśnienie tętnicze, temperaturę organizmu, metabolizm, przemianę materii, odpowiada za zdolność do czuwania i wybudzania się, przytomność. Skupia także ośrodki ssania, żucia, połykania, wymiotów, kichania, kaszlu, mrugania, wydzielania potu. Przy okazji tomografu wykonano mi także EEG, które potwierdziło padaczkę i teraz muszę pić specjalny syropek.

Od 7 lipca jestem w domku i jest dużo fajniej. W sierpniu mamusia zaczęła mnie uczyć pić mleczko smokiem i jeść obiadki, kaszki i deserki szpatułką i łyżeczką, ale nie zawsze chcę bo to bardzo trudne i często przy tym zasypiam. Jestem pod stałą kontrolą Wujków i Cioć (kto by się spodziewał, że jest tylu lekarzy, o tak wielu specjalnościach). Już niedługo, bo w lutym, będą operować mi podniebienie. I znowu pojadę do Warszawy. Więcej rzeczy nie można „naprawić”, choć cały czas mam nadzieję, że coś się jeszcze uda zrobić.

Pragnę na bieżąco informować Was o moich postępach, dlatego odwiedzajcie moją stroną, a wszystkim tym, którzy chcą pomóc z góry dziękuję.

Pozdrawiam

Lilka

Lilce można pomóc biorąc udział a aukcjach charytatywnych:
http://allegro.pl/show_user_auctions.php?uid=20928210